godzina 18, wieczór jakich wiele na prusa. w glosnikach you can’t hide, you can’t ride grupy dilated peoples. podjar na ich kawalki trwa odkad zabralismy je ze soba na wyjazd w alpy. zajawa zaczyna sie unosic wysoko pod sufity naszej kuchni, w koncu ktos rzuca pomysl “nagrywamy cos pod to, koniecznie, tu teraz”. motyw nie musial czekac na akceptacje, ja na szybkosci ogarnalem aparat, ano zlapal go w reke, tadziu wyciagnal ciuchy z szafy, w miedzy czasie wpadl wln.
kilka zdjec z ‘planu’ by ano






4 godziny zdjec, bez planu na montaz, odpowiedniego swiatla, w 4 pomieszczeniach naszego mieszkania, tony pozytywnej rozkminy, smiechu i podjaru, daly taki efekt:
rap rap siema siema from momasz on Vimeo.






Tak sobie patrzę i patrzę na nagłówek bloga i zastanawiam się. Czy Wy kiedyś dojedziecie? ;)
haha, za niedlugo robimy przystanek, z tym że na razie rozkminiam nad jego klimatem : ) jak miałby wyglądac