bedac szczerym, zbierajac sie wczoraj z rana w góry, nie pamiętałem swojego ostatniego w nich pobytu. zastanawialem sie czy byly to tatry, blatnia czy beskidy z witkiem… i choc sporo szczegolow po drodze wygladalo mi znajomych, jak chocby totalnie dziurawa jezdnia w sopotniej wielkiej, po ktorej wydawaloby sie ze juz kiedys jechalismy, charakterystyczna wiezba dachowa na jednym z tamtejszych budynkow czy tego typu porosty na drzewach…

…to do konca nie bylem przekonany o czasie i miejscu tamtego ostatniego pobytu w gorach.

nie byla to na pewno romanka, bo takiego widoku na bank nie wymazalbym z pamieci

tadziu tez do konca nie mogl uwierzyc w to co widzi.

pogoda byla zjawiskowa !

rysianka przywitala nas wcale nie gorszymi krajobrazami. widac bylo jak na dloni ‘prawie’ cale tatry.

wracajac staralismy sie ogarnac jakas miejscowe na ognisko

w koncu udalo sie.

1,5 kg kielbasy poszlo w kilka minut a ja w koncu przypomnialem sobie… ostatnim razem bylismy z witkiem na pilsku, w listopadzie. dawno…

z bananami na twarzy wracalismy w doliny ! dzieki

więcej zdjęć z wypadu tutaj: https://picasaweb.google.com/tomaszkalfas/RomankaRysianka#

godzina 18, wieczór jakich wiele na prusa.  w glosnikach you can’t hide, you can’t ride grupy dilated peoples. podjar na ich kawalki trwa odkad zabralismy je ze soba na wyjazd w alpy. zajawa zaczyna sie unosic wysoko pod sufity naszej kuchni, w koncu ktos rzuca pomysl “nagrywamy cos pod to, koniecznie, tu teraz”. motyw nie musial czekac na akceptacje, ja na szybkosci ogarnalem aparat, ano zlapal go w reke, tadziu wyciagnal ciuchy z szafy, w miedzy czasie wpadl wln.

kilka zdjec z ‘planu’ by ano

4 godziny zdjec, bez planu na montaz, odpowiedniego swiatla, w 4 pomieszczeniach naszego mieszkania, tony pozytywnej rozkminy, smiechu i podjaru, daly taki efekt:

rap rap siema siema from momasz on Vimeo.